KONRAD MASZYNA wg. „Wyzwolenia” Stanisława Wyspiańskiego i „HamletaMaszyny” Heinera Müllera
Reżyseria: Bartosz Szydłowski
Scenografia, reżyseria świateł: Małgorzata Szydłowska
Multimedia: Przemysław Fik / FIKFILM
Muzyka: Marcel Chyrzyński
Obsada: Jerzy Święch, Bartosz Szydłowski, Maria i Włodzimierz Barełowie, Barbara i Stanisław Dziedzicowie, Agata Marzec, Ryszard Słabczyński, Dagmara Waszkiewicz

Premiera: 30 marca 2011r.

W przeciwieństwie do spektaklu „Fakir, czyli optymizm” (premiera: 26.02.2011) nad „KonrademMaszyną” kładzie się cień pesymizmu. Kim jest „wyzwoleniowy” Konrad dzisiaj? Czy nadal tym jedynym, który próbuje rozpalić światło w mrokach polskiej świadomości, polskiej sceny? A może tym, który powinien w końcu zamilknąć, bo samo jego pragnienie jest uzurpacją i autorytarnym samoukoronowaniem, pogłębiającym dystans do społeczności? W pierwszej scenie „Wyzwolenia“ Konrad rozmawia z robotnikami. Oni są jedyną nadzieją, Czynem, którego ciągle brak. Czy Konrad myśli o rewolucji? – Nowy porządek ponad wszystko, zdaje się mówić, – nawet NOC, byle zerwać z tym, co było. A jeśli ten Czyn będzie odpowiedzią na zagubienie, frustrację i brak perspektyw? Jest odreagowaniem, a nie wykuwaniem lepszej przyszłości? A jeśli Wielki Czyn przemiany skarleje do czynu dramatu rodzinnego?
A jeśli to synobójstwo? Na scenie spotykają się dwaj Konradowie: Stary Aktor i Młodszy Reżyser. Jerzy Święch grał Syna w „Wyzwoleniu“ Swinarskiego, widział spektakl ponad 200 razy. Nie grał Konrada. Bartek Szydłowski wierzy w nową jakość wspólnoty poprzez teatr. Wielokrotnie sięgał po „Wyzwolenie“. Teraz Jerzy Święch poszukuje nowych środków aktorskiego wyrazu, a Bartek Szydłowski uczy się DJ-ingu. Stary aktor i młodszy reżyser, różne szkoły i tradycje, odmienne spojrzenie na sztukę. Muszą walczyć. Stary Aktor – Konrad stoi w obliczu końca. Na jego życiowe resume składa się bezradność wobec pogrążającego się w chaosie świata. Wola zmiany i niemoc jej dokonania. Młodszy reżyser-Konrad zastanawia się, czy również stoi w obliczu końca. Idee, jednych ratują, innych zabijają. Myśli krążą wokół zbrodni, która zatrzymała teatr. Przyjaciel sceny zamordował swojego syna. Bliskość tej zbrodni rodzi niezliczone i przewartościowu-jące pytania. Jak zbliżyć się do tej makabrycznej tajemnicy? Obaj stają wobec wydarzenia, które gasi płomienie świec, zatrzymuje i zmusza do konfrontacji. Nie można udawać, że się nie wydarzyło.„Konrad Maszyna” to spektakl-laboratorium, dotykający mroków i niemocy własnych, pełen tajemnic i intuicyjnych odpowiedzi. To seans spirytystyczny. To pejzaż Polski na strzępach biografii. To cela śmierci synobójców. To złość na ojców, którzy przeżywają swych synów i którzy zawsze wygrywają w tym kraju, bo przeszłość ważniejsza jest od przyszłości. To labirynt Minotaura. „Nasza wspólnota jest wieczyście nieśmiertelna. Nazywa się Polska. Nie mylić z Polską krajem nadbałtyckim.”

Tekst z materiału promocyjnego Łaźni Nowej